Wiem, że to za duży przeskok czasowy, że pomiędzy poprzednim rozdziałem, a tym powinien być przynajmniej jeszcze jeden, ale naprawdę nie mam siły tego dłużej ciągnąć, a nawet gdybym dała coś pomiędzy to byłoby takie bezsensowne słodzenie, które nic do tej historii nie wnosi. Został jeszcze jeden rozdział i epilog, w których nie ma takiego przeskoku. Przepraszam, wiem że trochę Was tym opowiadaniem zawiodłam, nie powinnam była się w ogóle za nie zabierać, nie wiem co mnie skusiło.
__________________________
Grudzień
2013
Nigdy nie czuła się tak szczęśliwa.
Czasami wydawało jej się, że to wszystko jest tylko pięknym snem,
z którego za chwilę ma się obudzić, nie wierzyła, że to
wszystko dzieje się naprawdę. Miała u boku wspaniałego mężczyznę,
który zrobiłby dla niej wszystko, dla którego ona była
w stanie poświęcić to samo. Miała mnóstwo wspaniałych
planów na przyszłość. Chciała skończyć studia, znaleźć
dobrą pracę, założyć rodzinę... mimo swojego młodego wieku,
często rozmawiali z Gregorem o wspólnej przyszłości, z
którą wiązali wiele nadziei.
Nie wiedząc jak bezlitosny w swojej złośliwości potrafi być los.
Zdjęcia uśmiechniętej blondynki niemal w całości pokryły
amarantową ścianę w salonie. Na niektórych fotografiach
towarzyszył jej Gregor, który był autorem większości z
tych zdjęć. Podziwiał właśnie swoje dzieła, kiedy do salonu
wpadła zabiegana Klara.
-Cholera jasna! - mruknęła pod nosem. - Znowu się spóźnię! - szybkim ruchem
chwyciła za telefon, podłączony do ładowarki, próbując
jak najszybciej go odłączyć, jednak poplątane kabelki cały czas
robiły jej na złość.
-Mogę cię podwieźć... - zaproponował Gregor, obejmując ją od
tyłu.
-Nie mogę wszędzie jeździć samochodem – odparła, odrzucając
ładowarkę z powrotem na stolik. - Jeszcze trochę i nie zmieszczę
się w drzwiach – zaśmiała się i schowała telefon do
przeznaczonej dla niego kieszeni w torebce.
Wyswobodziła się z objęć ukochanego po czym przelotnie pocałowała
go w usta i zanim zamknęła za sobą drzwi zawołała:
-Zobaczymy się wieczorem!
Uśmiechnął się do niej, jednak ona już tego nie zobaczyła.
Trzask drzwi, oznajmił mu, iż ma sześć godzin na przygotowanie
mieszkania. Myślał nad tym już od jakiegoś czasu, ale dla niej to
miała być niespodzianka. Nie byle jaka niespodzianka, o której
zapomni już w przyszłym tygodniu. Miała to pamiętać do końca
życia.
Nie był jednak świadomy tego, że przebiegły los pokrzyżuje mu
plany. W prawdopodobnie najbardziej okrutny z możliwych sposobów.
Klara szczerze nienawidziła swojej pracy. Podczas gdy poranna zmiana
była jeszcze znośna, wieczorami nie mogła tu wytrzymać. Napaleni
faceci, zamawiający kolejne piwa, czasem mocno nachalni, nie mogący
się oprzeć jej urodzie. Obrzydliwe komplementy, których
dzień w dzień wysłuchiwała, wychodziły jej już bokiem. Pub, w którym pracowała znajdował się w najgorszej z możliwych okolic, gdzie właściwie żaden mieszkaniec, nie mógł wytrzymać jednego dnia na trzeźwo. Miała już tego dość.
Wiedziała jednak, że nie może wiecznie żyć na żałosnym
utrzymaniu Gregora i brać kolejnych pożyczek u rodziców.
Musiała być niezależna.
-Jeszcze raz to samo! - rzucił jeden z siedzących przy barze
mężczyzn. Był już lekko podpity, jednak dziewczyna starała się
nie zwracać na to uwagi. Kiedy złocista ciecz, uwieńczona białą
pianką, spływała do kufla, zerknęła jednym okiem na zegarek,
który zdawał się chodzić wolniej niż powinien. Została
jej jeszcze godzina pracy.
-Szybciej tam! - ponaglił ją zniecierpliwiony mężczyzna.
Klara była jednak przyzwyczajona do częstych zaczepek, dlatego
nigdy na nie nie reagowała. Tylko by spróbowała. Ulubione
powiedzenie jej szefowej to klient – nasz pan i gdyby Klara
któregoś z nich obraziła, z miejsca straciłaby pracę i
wróciła na swoje poprzednie źródło utrzymania, czyli
rodziców oraz Gregora.
Postawiła kufel przed klientem, który nie omieszkał zerknąć
w dekolt jej służbowej koszulki, który znów
niesfornie zsunął się za nisko. Podciągnęła go i odeszła w
bezpieczniejszą odległość, nie chcąc słuchać sprośnych
komentarzy na swój temat. Już postanowiła.
Od jutra zaczyna szukać nowej pracy.
(tu by się przydała jakaś muzyka ja proponuję wam Matta Pokorę <klik>)
Oddychając z ulgą, zamknęła lokal. Jej pobyt w pracy nieco się
przedłużył, gdyż znów musiała przegonić panów,
którym nie spieszyło się do domu i którzy chętnie
spędziliby w knajpie całą noc.
Nie chcąc znów zawracać
głowy Gregorowi, postanowiła zamówić taksówkę, gdyż na
spacer było już odrobinę za późno. Jednak nie mogąc się
powstrzymać, przeszła się kawałek wzdłuż ulicy, przy której
znajdował się bar, w którym pracowała. Nie była to zbyt
ładna okolica, ale domy, które w większości były już skromnie przystrojone z okazji świąt Bożego Narodzenia, nadawały jej nieco
przyjemniejszy wygląd. Uśmiechnęła się na ten widok i już znała plany na resztę wieczoru, z którego i tak nie pozostało wiele, bo było już po jedenastej. Mimo późnej pory, wiedziała, że nie odpuści. Muszą wspólnie z Gregorem przystroić swoje mieszkanie.
Zauważyła po drugiej stronie ulicy ładnie wyglądającą wystawę
sklepową. Nie mogła się powstrzymać by nie spojrzeć na nią z
bliska. Ulica była zupełnie pusta, ale mimo to Klara zachowując
ostrożność rozejrzała się dwa razy zanim przeszła.
Na nic się
to zdało.
Klara stawiała stopę za stopą w kierunku eleganckiej, jak na tą okolicę wystawy, nieświadoma tego, iż z oddali nadjeżdża samochód. Czarne volvo przecinało ulicę z bardzo zawrotną
prędkością. Wszystko stało się bardzo szybko. Klara nie zdążyła nawet zareagować, kiedy
zauważyła dwa samochodowe reflektory, które w mgnieniu oka
znalazły się tak blisko niej. Za blisko by cokolwiek zrobić.
Wydała z siebie głośny krzyk, zanim poczuła piekący ból, który błyskawicznie przeszył całe jej ciało, kiedy samochód w uderzył w nią z ogromną siłą. Kierowca
zahamował, jednak było już za późno. Jej bezwładne ciało
ześliznęło się po masce na ośnieżony asfalt.
Spanikowany mężczyzna wyskoczył z samochodu, uprzednio upewniając
się, iż żadne gapie nie wyglądają przez okna. We wszystkich
domach panowały ciemności, dlatego odetchnął z ulgą, ale nie na długo. Zerknął w
stronę dziewczyny. Mimo siarczystego mrozu, zrobiło mu się tak
ciepło, iż musiał nieco poluzować szalik, ciasno zawiązany na
szyi. Na jego twarzy pojawiły się kropelki potu, kiedy dostrzegł,
iż śnieg, na którym leżała dziewczyna, w niektórych
miejscach zmieniał swój kolor na czerwony. Ten widok był dla
niego jak impuls. Niewiele myśląc, wskoczył z powrotem do swojego
samochodu. Czarne volvo ruszyło z miejsca, a jego opony, ślizgając
się po asfalcie wywołały głośny pisk, jednak nawet to nie było
w stanie zbudzić mieszkańców okolicy. Mieszkańców,
którzy w większości zasnęli pod wpływem kolejnego nadużycia
alkoholu.
A Klara wciąż leżała nieruchoma, pozostawiona samej sobie. Czuła
w sobie resztki życia, to jednak nie wystarczyło by wołać o
pomoc. Nie potrafiła nawet drgnąć powieką, a czerwona powierzchnia pod nią stopniowo robiła się większa, skracając jej - i tak krótkie życie.
Dopiero spóźniony taksówkarz znalazł w sobie tyle odwagi, by jakoś zareagować. Tylko czy był jeszcze w stanie uratować tą młodą dziewczynę?
____
PS Skończyłam chyba w najciekawszym momencie, ale na następny rozdział nie będziecie czekać tak długo, bo już częściowo go napisałam :)