Luty 2013
Nie możemy się spodziewać jakich ludzi ześle nam
przypadek. Tak samo jak nie możemy się spodziewać kim te osoby się
dla nas staną. Najczęściej są tylko pojedynczym epizodem w naszym
życiu, który przemija tak szybko jak się pojawił, często
jednak jest tak, że przywiązujemy się do nich jak małe dzieci
przywiązują się do swoich zabawek. Nie wyobrażamy sobie bez nich
życia, mimo że nawet do głowy by nam nie przyszło, że ta
przypadkowa znajomość może przerodzić się w coś głębszego.
Zaledwie trzy miesiące temu, kiedy Gregor stanął
przed jej drzwiami, Klara nawet nie myślała, że stanie się to
cotygodniowym rytuałem. Opierała się tak długo jak mogła, jednak
na nic się to zdało. Przywiązała się tak, że nie wyobrażała
sobie już życia bez niego u jej boku, mimo że mają dla siebie tak
mało czasu.
Gregor również tego nie planował. Chciał
przelotnego flirtu, chwilowego oderwania się od wielkiego świata, w
którym znajduje się od kilku lat. Ta urocza blondynka była
jednak coraz częstszym gościem w jego myślach, aż w końcu wdarła
się do jego serca.
Mistrzostwa
świata. Czekał na ten moment odkąd tylko zaczął się sezon, a
może nawet wcześniej. Zdobył już srebrny medal na skoczni
normalnej, a teraz pragnął obronić tytuł Mistrza Świata na
skoczni dużej. Miał wspaniałą motywację. Wśród setek
austriackich kibiców była Klara. Jego Klara, która
poświęciła swój cenny czas tylko po to żeby go wspierać w
osiągnięciu jego celu. Wygrał już tyle konkursów w tym
sezonie, pobił rekord Mattiego Nykaenena, a forma z pewnością jeszcze go nie opuściła. Chyba nic nie mogło pójść źle.
A jednak...
Siedział na belce zmotywowany jak nigdy przedtem i być
może to był problem? Tak bardzo nastawił się na zwycięstwo, iż
go to przerosło? Czuł na twarzy wiatr unoszący jego prawie
nieruchome ciało. Dla kibiców obserwujących jego lot
wszystko wyglądało jak zwykle, ale on już czuł, że nic dobrego z
tego nie będzie. Wylądował na sto dwudziestym piątym metrze i sam
pozbawił się szansy na złoty medal już po pierwszej serii
konkursu. Pozbawił się szansy na jakikolwiek medal. Jego marzenia
przepadły.
Ostatecznie udało mu się przebić do najlepszej
dziesiątki, ale nagroda pozostała poza jego zasięgiem. Był mocno
rozczarowany, czuł jak gorycz opanowuje jego ciało i wtedy ją
zobaczył. Klara zmierzała w jego stronę z jej charakterystycznym,
rozczulającym uśmiechem na twarzy. Nie miał czasu z nią
porozmawiać między seriami, dlatego jego radość była
bezgraniczna kiedy wpadła w jego ramiona.
-Nie wiem co teraz czujesz, mogę się tylko domyślać
– powiedziała, mocno się do niego przytulając – ale dla mnie
jesteś moim osobistym mistrzem świata.
Nawet nie zdawała sobie sprawy jak pomaga mu swoją
obecnością, nie musiała nic mówić, wystarczyła jej
bliskość. Jej jeden uśmiech uświadomił mu, że to nie medale są
w życiu najważniejsze.
Gregor chwycił Klarę za ramiona i delikatnie od siebie
odciągnął. Spojrzał w jej niebieskie tęczówki. Szczęście
przyćmiło rozczarowanie, które odczuwał jeszcze chwilę
temu. Nie mógł uwierzyć w to, że ta cudowna dziewczyna jest
teraz przy nim.
-Po co mi te cholerne mistrzostwo? Tyle już osiągnąłem,
ile jeszcze mogę wygrać? - mówił cały czas patrząc jej w
oczy. - Ty. - pstryknął palcem w jej nos, wywołując jej delikatny
śmiech. - Ty jesteś moim największym do tej pory zwycięstwem. To,
że tu jesteś, że poświęcasz swój czas tylko po to, aby
mnie wspierać.
-Ale ten złoty medal... tak chciałeś go wygrać.
-Chciałem – przyznał. - Kiedy siedziałem tam na
górze, wydawało mi się, że on już jest mój, ale tak
chyba musiało się stać. Teraz rozumiem, że złoty medal to nic.
Ty jesteś dla mnie cenniejsza niż ten najcenniejszy kruszec.
Klara nie mogła się powstrzymać przed kolejnym
uśmiechem. W jej oczach zebrały się łzy. Nie były to jednak łzy
rozpaczy. W tych słonych kroplach zebrało się całe szczęście,
które w tej chwili odczuwała. Nie sądziła, że ktoś kto
tyle w życiu osiągnął, mimo iż był tylko dwa lata od niej
starszy, może powiedzieć coś takiego jej, zwykłej
niewyróżniającej się w tłumie dziewczynie.
Kiedy Gregor pochylił się, aby złożyć na jej
ustach, poczuła przyjemne ciepło przy sercu, które po chwili
wypełniło całe jej ciało. Niemiłosierny mróz, który
wcześniej nie dawał za wygraną, zniknął bez śladu.
Odwzajemniła pocałunek, próbując mu przez to przekazać
wszystko co do niego czuje. Nie potrafiła opisać tego słowami, tak
pięknie jak zrobił to on.
-A teraz trzeba okazać szacunek
rywalom – powiedział, odsuwając się od niej. - Pogratuluję
Kamilowi i innym i resztę wieczoru mamy dla siebie. - złożył
jeszcze jeden pocałunek na jej policzku i pognał w stronę
obleganego Polaka.
_________________________________
Krótki i nudny, przepraszam :( Pisanie o Gregorze chyba nie jest dla mnie, ale dociągnę to do końca, bo nie zostało dużo. To od początku miało być krótkie opowiadanie nieprzekraczające dziesięciu rozdziałów, dlatego nie pisałam ze szczegółami jak to się stało, że są razem, bo to by mi zajęło jakieś dodatkowe pięć części. Po prostu są i już :) Następne opowiadanie o skokach, będzie prawdopodobnie o Maćku Kocie, bo on siedzi mi w głowie od zeszłych wakacji i jakoś trzeba to w końcu spożytkować, ale nie obiecuję, że prędko mi się to uda :)
Nie sądziłam, że tak szybko zrobisz z nich parę. Ni stąd, ni zowąd i już są razem ! No i fajnie :> Mam nadzieję, że nie skończy się jakimś dramatem. [welliever]
OdpowiedzUsuńJuż? Tak szybko? No nie. Ja się nakręciłam na dłuższą historię, a tu od razu happy-love. To oczywiście świetnie.
OdpowiedzUsuńAle mam nadzieję, że na tym nie skończysz, co???
No powiedz, że nie.
Miało nie przekraczać 10 rozdziałów, ale dwa to za mało, jak na taki talent pisarski.
Krótki, ale wcale nie nudny. Zakochany Greg xD
Talent pisarski? Wydaje mi się, że to na razie za mocne słowa, ale DZIĘKUJĘ :) Trzeci rozdział się pisze, trochę opornie, ale po przeczytaniu twojego komentarza, aż zachciało mi się pisać go dalej :) Nie obiecuję, że pokaże się wcześniej niż w piątek, ale się postaram. Dziękuję, jeszcze raz :*
Usuń