Ręka mi się trzęsie, ale publikuję...
Listopad 2012
Łóżko zasypane było różnymi przedmiotami. Jakieś
papierki, telefon, książka i inne obiekty, które kobieta
mogła nosić w swojej torebce. Nie było jednak wśród nich
tej najważniejszej rzeczy – portfela. Klara była lekko
zszokowana. Miała w nim zaledwie dziesięć euro, ale oprócz
tego był tam jej dowód osobisty. Nie miała żadnych
wątpliwości – musiał jej wypaść poprzedniego wieczora, w
parku, podczas gdy szarpała się z tym zboczeńcem, który za
wszelką cenę chciał się do niej dobrać. Wzdrygnęła się na
samo wspomnienie tej sytuacji. Nie mogła uwierzyć w to jak
wielkiego ma pecha. Przecież nosiła w torebce tyle różnych
rzeczy, bez których mogłaby się obejść, a wypaść musiał
akurat portfel z dowodem. Nie mogła już jednak nic na to poradzić.
Będzie musiała to zgłosić i czekać. Może ktoś go odda i
zatrzyma dla siebie tylko te dziesięć euro, którego ona nie
potrzebowała do przeżycia.
Zgarnęła wszystkie swoje rzeczy z powrotem do torebki, po czym
porzuciła ją na podłogę. W tym samym momencie w jej pokoju zjawił
się Ben, jej młodszy o trzy lata brat.
-Cześć Klara. Wiesz, że jesteś moją najukochańszą siostrzyczką
na świecie i nie zamieniłbym cię na nikogo innego, prawda?
Klara wywróciła teatralnie oczami, na jej twarzy zagościł
jednak uśmiech.
-Czego tym razem? - spytała.
Ben przysiadł na łóżku obok niej.
-Bo wiesz... rodzice wracają z pracy dopiero w nocy, chciałbym
zaprosić paru kumpli...
-Spoko. Przecież wiesz, że nie musisz mnie pytać o zgodę.
-Nie o to chodzi – westchnął. - Mogłabyś kupić nam jakieś
piwo... nie jesteśmy już dziećmi...
-Chciałabym ci pomóc, ale niestety nic z tego.
-Klara! - powiedział niemal rozpaczliwym tonem. - Po jednym piwie!
To nam przecież nie zaszkodzi!
-Tak – odparła. - Ale zgubiłam dowód, a bez niego nic mi
nie sprzedają. Na oko wyglądam jakbym była twoją młodszą, a nie
starszą siostrą.
To prawda. Klara mimo tego, że niedawno skończyła dwadzieścia
lat, przy swoim bracie wygląda jak gimnazjalistka.
-Cholera... - mruknął. - To nie dobrze...
Każdy postronny obserwator pomyślałby w tym momencie, że Ben jest
kochanym młodszym bratem i przejął się kłopotem siostry, jednak
Klara wiedziała, że jej brat po prostu boi się co pomyślą jego
koledzy kiedy poczęstuje ich soczkiem pomarańczowym.
Rozmowę przerwał im dzwonek do drzwi. Ben jako leniwy młodszy
brat, nawet na niego nie zareagował, dlatego obowiązek otworzenia
drzwi gościowi przypadł Klarze.
Dziewczyna niechętnie zwlokła się ze swojego łóżka i
powędrowała na dół. Kiedy zobaczyła kto stoi przed jej
domem, miała wrażenie iż się przewidziała. Można być totalnie
zielonym, jeśli chodzi o sporty zimowe, ale najsłynniejszego
mieszkańca Fulpmes, Gregora Schlierenzauera nie dało się nie znać.
-Cześć! - powiedział szeroko się uśmiechając.
Klara patrzała na niego zaskoczona. W jaki sposób znalazł
się przed jej domem?
-Nie wiem czy mnie kojarzysz – mówił, a ten czarujący
uśmieszek wciąż malował się na jego twarzy. - Wczoraj ci
pomogłem, wiesz... - machał ręką w bliżej nieokreślonym
kierunku, nie wiedząc jak opisać wydarzenie z wczorajszego
wieczora. Klara jednak doskonale wiedziała o co mu chodzi. Kolejny
szok. Do głowy by jej nie przyszło, że osobą, która jej
pomogła mógł być sławny sportowiec. Jej przerażenie
połączone z ciemnościami panującymi wczoraj w parku nie pozwalały
jej na zidentyfikowanie twarzy wybawcy.
-Tak pamiętam – odparła. - Co w związku z tym? Podziękowałam
przecież, nie wiem co więcej mogę zrobić, aby się odwdzięczyć.
Gregor roześmiał się i wyciągnął coś z kieszeni. Od razu
rozpoznała swój granatowy portfel, którego przed
chwilą bezskutecznie szukała w torebce.
-Przyniosłem ci twoją zgubę. - podał dziewczynie jej własność.
- Nic nie zginęło, a otworzyłem go tylko po to, żeby sprawdzić
czy znajdę w nim może twój adres. Znalazłem, więc
pomyślałem, że wypadałoby go oddać.
-Dziękuję – powiedziała Klara. - Jeszcze raz.
Pożegnała się i już chciała zamykać drzwi kiedy...
-Zaczekaj!
Klara mimowolnie z powrotem otwarła drzwi trochę szerzej i
spojrzała na niego pytająco. Gregor oparł się nonszalancko o
framugę.
-Dwa razy uratowałem ci życie... a skoro tak bardzo chcesz się
odwdzięczyć...
-Życie? -tym razem to Klara się roześmiała. - Co najwyżej cnotę,
a zgubiony dowód to przecież nie koniec świata.
-Daj się zaprosić na kawę! - zignorował jej uwagę.
-Chyba zwariowałeś! - fuknęła. - A poza tym to od kiedy jesteśmy
na „ty”, skoro nie raczyłeś mi się nawet przedstawić?
-Przepraszam - powiedział sztucznie poważnym tonem, nisko kłaniając
się przed dziewczyną. Powoli traciła do niego cierpliwość. -
Nazywam się Gregor. Czy nie zechciałaby pani wybrać się ze mną
gdzieś, gdziekolwiek? - po raz kolejny kusicielsko się uśmiechając.
Klara wprost nie mogła tego uśmiechu nie odwzajemnić.
-No dobrze – westchnęła. - Ale robię to dla świętego spokoju –
zaznaczyła – nie dla ciebie. Zaczekaj chwilę.
Pobiegła z powrotem na górę, oznajmiła bratu, że wychodzi,
zabrała torebkę i – założywszy płaszcz znów znalazła
się przed drzwiami.
-No i nie musisz się wygłupiać – zaśmiała się. - Mów
mi Klara.
Nie mogła uwierzyć w to, że tak łatwo się zgodziła. Początkowo
żałowała, że tak spontanicznie podjęła decyzję. Czy chciała
by widziano ją w miejscu publicznym w takim towarzystwie? Ją,
zwykłą studentkę drugiego roku medycyny ze sławnym,
rozchwytywanym sportowcem? Stres zniknął jednak tak szybko jak ona
podjęła decyzję. Czuła się nadzwyczaj swobodnie w jego
towarzystwie i chwilami miała wrażenie, iż pije kawę w
towarzystwie kolegi ze studiów. Jedyne co ją krępowało to
ten uśmiech.
Po powrocie do domu, chciała się zrelaksować czytając książkę, którą niedługo musiała zwrócić do biblioteki. Sięgnęła do torebki i...
nie znalazła jej. Zaczęła szukać jej po pokoju, dosłownie
obracając go do góry nogami.
-A tu co się stało? - spytał przerażony Ben, który nagle pojawił się w pomieszczeniu. - Huragan przeszedł?
-Tak – odparła. - Huragan Klara... Tam masz swoje piwo –
powiedziała wskazując ręką w nieokreślone miejsce, nawet tam nie
spoglądając.
-Znalazłaś dowód?
-Długa historia... - westchnęła siadając na swoim łóżku.
- Bierz co twoje i zmykaj...
Kiedy młodszy brat opuścił pomieszczenie, usłyszała dźwięk
swojego telefonu, który oznajmił, iż dostała wiadomość. Przerwała poszukiwania książki, aby ją odczytać.
Mam Twoją książkę, jeśli chcesz ją odzyskać to widzimy się
jutro w tym samym miejscu o dziewiętnastej :)
-Ciekawy sposób na podryw... - westchnęła. Nawet nie
zastanawiała się od kogo dostała tą wiadomość. Zastanowiła się
tylko skąd Schlierenzauer ma jej numer i książkę. Odpowiedź pojawiła się w
jej głowie niemal od razu. Musi sobie zapamiętać, że jutro nie
może zostawić przy nim swojej torebki, kiedy będzie chciała wyjść
do łazienki. Najchętniej olałaby tą wiadomość, ale nie chciała
zawieść zaufania pani bibliotekarki.
I ten jego uśmiech... Starała się nie pokazywać, że działa na
nią niemal tak jak na te tłumy podnieconych nastolatek, ale nie
wiedziała jak długo będzie się jej to udawać.
________________________________
Mówcie co chcecie, ja wiem, że jest beznadziejnie :) Welli chyba najlepiej to skomentuje:
No dobrze, dobrze :) Jakbym tu dała pierwszą wersję tego rozdziału to po prostu zasnęłybyście przy czytaniu (o ile przy tym też nie zasnęłyście). Ogólnie miałam wielki problem z napisaniem tego, ale z pomocą przyszła mi moja jedyna, niezawodna przyjaciółka :P Teraz chyba będę cukrzyć do porzygu :) a potem dowiecie się co się stało, że na początku prologu Gregor jest nieszczęśliwy... Mam nadzieję, że taki kryzys jak przy pisaniu pierwszego rozdziału mnie już nie dopadnie... Trzymajcie kciuki :)

Klara jaka niedostępna ! Do drzwi puka najsłynniejszy skoczek narciarski, a ona go olewa ?! Nie wierzę ! A Gregor niezły szantaż wypróbował ! :D Ciekawe, czy Klara przyjdzie na spotkanie czy będzie chciała tylko odebrać swoją książkę i uciec. Kocham bardzo ten gif z Andim, ale się teraz z nim nie zgodzę ! Naprawdę fajny rozdział! :) Czekam na rozwinięcie akcji! :) [welliever]
OdpowiedzUsuńgenialnee ;* Gregor znalazł sobie świetny pomysł ana podryw! :D Klara na razie podchodzi do tego spokojnie. Uhuhuhu ;) Nie mogę się doczekać następnego!
OdpowiedzUsuńWeny życzę, pozdrawiam! :P
Świetny motyw :) Greguś zaszalał. Pomysłowy z niego gość. Sposób na podryw dobry, nieszablonowy^^ Kombinuje od początku.
OdpowiedzUsuńKlara na razie podchodzi do tego dość racjonalnie, chyba bez zbędnego poruszenia. Może to i dobrze? Nie wiem.
Zaczęła, więc teraz lecę do dwójki^^