czwartek, 27 czerwca 2013

Cztery: You can watch disaster without pain [...] It is somebody's problem, not your problem.

Jest tu ktoś jeszcze?
Wiem, że to za duży przeskok czasowy, że pomiędzy poprzednim rozdziałem, a tym powinien być przynajmniej jeszcze jeden, ale naprawdę nie mam siły tego dłużej ciągnąć, a nawet gdybym dała coś pomiędzy to byłoby takie bezsensowne słodzenie, które nic do tej historii nie wnosi. Został jeszcze jeden rozdział i epilog, w których nie ma takiego przeskoku. Przepraszam, wiem że trochę Was tym opowiadaniem zawiodłam, nie powinnam była się w ogóle za nie zabierać, nie wiem co mnie skusiło.

__________________________

Grudzień 2013

Nigdy nie czuła się tak szczęśliwa.
Czasami wydawało jej się, że to wszystko jest tylko pięknym snem, z którego za chwilę ma się obudzić, nie wierzyła, że to wszystko dzieje się naprawdę. Miała u boku wspaniałego mężczyznę, który zrobiłby dla niej wszystko, dla którego ona była w stanie poświęcić to samo. Miała mnóstwo wspaniałych planów na przyszłość. Chciała skończyć studia, znaleźć dobrą pracę, założyć rodzinę... mimo swojego młodego wieku, często rozmawiali z Gregorem o wspólnej przyszłości, z którą wiązali wiele nadziei.
Nie wiedząc jak bezlitosny w swojej złośliwości potrafi być los.

Zdjęcia uśmiechniętej blondynki niemal w całości pokryły amarantową ścianę w salonie. Na niektórych fotografiach towarzyszył jej Gregor, który był autorem większości z tych zdjęć. Podziwiał właśnie swoje dzieła, kiedy do salonu wpadła zabiegana Klara.
-Cholera jasna! - mruknęła pod nosem. - Znowu się spóźnię! - szybkim ruchem chwyciła za telefon, podłączony do ładowarki, próbując jak najszybciej go odłączyć, jednak poplątane kabelki cały czas robiły jej na złość.
-Mogę cię podwieźć... - zaproponował Gregor, obejmując ją od tyłu.
-Nie mogę wszędzie jeździć samochodem – odparła, odrzucając ładowarkę z powrotem na stolik. - Jeszcze trochę i nie zmieszczę się w drzwiach – zaśmiała się i schowała telefon do przeznaczonej dla niego kieszeni w torebce.
Wyswobodziła się z objęć ukochanego po czym przelotnie pocałowała go w usta i zanim zamknęła za sobą drzwi zawołała:
-Zobaczymy się wieczorem!
Uśmiechnął się do niej, jednak ona już tego nie zobaczyła.
Trzask drzwi, oznajmił mu, iż ma sześć godzin na przygotowanie mieszkania. Myślał nad tym już od jakiegoś czasu, ale dla niej to miała być niespodzianka. Nie byle jaka niespodzianka, o której zapomni już w przyszłym tygodniu. Miała to pamiętać do końca życia.
Nie był jednak świadomy tego, że przebiegły los pokrzyżuje mu plany. W prawdopodobnie najbardziej okrutny z możliwych sposobów.

Klara szczerze nienawidziła swojej pracy. Podczas gdy poranna zmiana była jeszcze znośna, wieczorami nie mogła tu wytrzymać. Napaleni faceci, zamawiający kolejne piwa, czasem mocno nachalni, nie mogący się oprzeć jej urodzie. Obrzydliwe komplementy, których dzień w dzień wysłuchiwała, wychodziły jej już bokiem. Pub, w którym pracowała znajdował się w najgorszej z możliwych okolic, gdzie właściwie żaden mieszkaniec, nie mógł wytrzymać jednego dnia na trzeźwo. Miała już tego dość.
Wiedziała jednak, że nie może wiecznie żyć na żałosnym utrzymaniu Gregora i brać kolejnych pożyczek u rodziców. Musiała być niezależna.
-Jeszcze raz to samo! - rzucił jeden z siedzących przy barze mężczyzn. Był już lekko podpity, jednak dziewczyna starała się nie zwracać na to uwagi. Kiedy złocista ciecz, uwieńczona białą pianką, spływała do kufla, zerknęła jednym okiem na zegarek, który zdawał się chodzić wolniej niż powinien. Została jej jeszcze godzina pracy.
-Szybciej tam! - ponaglił ją zniecierpliwiony mężczyzna.
Klara była jednak przyzwyczajona do częstych zaczepek, dlatego nigdy na nie nie reagowała. Tylko by spróbowała. Ulubione powiedzenie jej szefowej to klient – nasz pan i gdyby Klara któregoś z nich obraziła, z miejsca straciłaby pracę i wróciła na swoje poprzednie źródło utrzymania, czyli rodziców oraz Gregora.
Postawiła kufel przed klientem, który nie omieszkał zerknąć w dekolt jej służbowej koszulki, który znów niesfornie zsunął się za nisko. Podciągnęła go i odeszła w bezpieczniejszą odległość, nie chcąc słuchać sprośnych komentarzy na swój temat. Już postanowiła.
Od jutra zaczyna szukać nowej pracy.

(tu by się przydała jakaś muzyka ja proponuję wam Matta Pokorę <klik>)

Oddychając z ulgą, zamknęła lokal. Jej pobyt w pracy nieco się przedłużył, gdyż znów musiała przegonić panów, którym nie spieszyło się do domu i którzy chętnie spędziliby w knajpie całą noc. 
Nie chcąc znów zawracać głowy Gregorowi, postanowiła zamówić taksówkę, gdyż na spacer było już odrobinę za późno. Jednak nie mogąc się powstrzymać, przeszła się kawałek wzdłuż ulicy, przy której znajdował się bar, w którym pracowała. Nie była to zbyt ładna okolica, ale domy, które w większości były już skromnie przystrojone z okazji świąt Bożego Narodzenia, nadawały jej nieco przyjemniejszy wygląd. Uśmiechnęła się na ten widok i już znała plany na resztę wieczoru, z którego i tak nie pozostało wiele, bo było już po jedenastej. Mimo późnej pory, wiedziała, że nie odpuści. Muszą wspólnie z Gregorem przystroić swoje mieszkanie.
Zauważyła po drugiej stronie ulicy ładnie wyglądającą wystawę sklepową. Nie mogła się powstrzymać by nie spojrzeć na nią z bliska. Ulica była zupełnie pusta, ale mimo to Klara zachowując ostrożność rozejrzała się dwa razy zanim przeszła. 
Na nic się to zdało. 
Klara stawiała stopę za stopą w kierunku eleganckiej, jak na tą okolicę wystawy, nieświadoma tego, iż z oddali nadjeżdża samochód. Czarne volvo przecinało ulicę z bardzo zawrotną prędkością. Wszystko stało się bardzo szybko. Klara nie zdążyła nawet zareagować, kiedy zauważyła dwa samochodowe reflektory, które w mgnieniu oka znalazły się tak blisko niej. Za blisko by cokolwiek zrobić. Wydała z siebie głośny krzyk, zanim poczuła piekący ból, który błyskawicznie przeszył całe jej ciało, kiedy samochód w uderzył w nią z ogromną siłą. Kierowca zahamował, jednak było już za późno. Jej bezwładne ciało ześliznęło się po masce na ośnieżony asfalt.
Spanikowany mężczyzna wyskoczył z samochodu, uprzednio upewniając się, iż żadne gapie nie wyglądają przez okna. We wszystkich domach panowały ciemności, dlatego odetchnął z ulgą, ale nie na długo. Zerknął w stronę dziewczyny. Mimo siarczystego mrozu, zrobiło mu się tak ciepło, iż musiał nieco poluzować szalik, ciasno zawiązany na szyi. Na jego twarzy pojawiły się kropelki potu, kiedy dostrzegł, iż śnieg, na którym leżała dziewczyna, w niektórych miejscach zmieniał swój kolor na czerwony. Ten widok był dla niego jak impuls. Niewiele myśląc, wskoczył z powrotem do swojego samochodu. Czarne volvo ruszyło z miejsca, a jego opony, ślizgając się po asfalcie wywołały głośny pisk, jednak nawet to nie było w stanie zbudzić mieszkańców okolicy. Mieszkańców, którzy w większości zasnęli pod wpływem kolejnego nadużycia alkoholu.
A Klara wciąż leżała nieruchoma, pozostawiona samej sobie. Czuła w sobie resztki życia, to jednak nie wystarczyło by wołać o pomoc. Nie potrafiła nawet drgnąć powieką, a czerwona powierzchnia pod nią stopniowo robiła się większa, skracając jej - i tak krótkie życie.
Dopiero spóźniony taksówkarz znalazł w sobie tyle odwagi, by jakoś zareagować. Tylko czy był jeszcze w stanie uratować tą młodą dziewczynę?

____

PS Skończyłam chyba w najciekawszym momencie, ale na następny rozdział nie będziecie czekać tak długo, bo już częściowo go napisałam :) 

3 komentarze:

  1. Tak jakoś dzisiaj, po tych wszystkich emocjach związanych z tenisem, zabrałam się za przeczytanie Twojego kolejnego opowiadania ( do tej pory czytałam tylko Macka ).
    Mam takiego pytanie. Dlaczego sądzisz, że tą historią nas zawiodłaś? Wcale tak nie jest. Uwierz czytałam o wiele, wiele gorsze opowiadania. Ta opowieść jest naprawdę bardzo fajna. A co najważniejsze wciąga. Fabuła bardzo interesująca, a styl pisania świetny ^^
    Zaczęło się od przypadkowego spotkania w parku, a skończyło na miłości. Swoją drogą to Gregor nieźle sobie to wymyślił. Pretekst do spotkania świetny :D No i ta ostatnia scena. Sprawiłaś, że do tej pory siedzę jak osłupiała i zastanawiam się, co będzie dalej.

    Pisz szybciutko, bo jestem strasznie ciekawa dalszego rozwoju akcji.
    Pozdrawiam ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy autor tak ma, że zawsze znajduje coś co mu się nie podoba. U mnie problem jest taki, że nie czuję tej historii, piszę ją, a mam wrażenie jakbym to jednak nie była ja :P Ale do końca nie pozostało wiele, więc jakoś wytrwam. Z historią o Maćku chyba nie będę miała takich problemów. Maciek jest moim ulubieńcem jeśli chodzi o skoki, a bohaterka tamtego opowiadania jest mi dużo bliższa niż Klara :)

      Usuń
  2. O matko! Tego się nie spodziewałam. Jest mi jakoś dziwie smutno. Współczuję i jej i Gregorowi.
    Choć wypadek nie jest rzeczą wesołą, to pięknie to opisałaś. ; )
    Szkoda, że nie pisałaś dłużej, ale rozumiem, że tego nie czujesz. Tak czasem bywa.
    Bardzo podobała mi się ta historia i nadal podoba. ;*

    OdpowiedzUsuń